Strona Główna Artykuły Szukaj Lipiec 27 2021 16:30:47
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 20
Najnowszy Użytkownik: Marek
Szwajcaria Saksońska 2011
Szwajcaria Saksońska

Tekst alternatywny




...Pomysł zwiedzenia tej części Niemiec napłynął wraz z ubiegłorocznym pobytem w Dreźnie podczas, którego po prostu nie zdążyliśmy zachwycić się urokami terenu Szwajcarii Saksońskiej, ponieważ zwiedzenie samego Drezna zajmuje zbyt dużo czasu by myśleć o zahaczeniu (tego samego dnia ) o Średniogórze Niemieckie by pozachwycać się jego fascynującymi widokami i zabytkami kultury nie tylko czysto niemieckiej bo przecież zaprzeszłość tą w tak pięknej formie pozostawił między innymi nasz król August II Mocny.

Niewolnika czasu proponujemy o wykupienie wycieczki zorganizowanej w klimatyzowanym autobusie i z bardzo napiętym jednodniowym czy dwudniowym pobytem w granicach kraju związkowego – Saksonia.

A wszystkim innym polecamy zwiedzenie saksońskich zabytków zarówno przyrody jak i architektury w sposób mniej niewolniczy i bardziej zależny od nas samych, a nie od ilości i sztywnego harmonogramu wycieczki.

Wyruszamy wcześnie rano może nie skoro świt, ale rano. Odległość niezbyt duża bo raptem 148 km. (przez Hohnstein.) my wybieramy tę drogę z racji kolejności zwiedzania. Można jechać dalej autostradą w kierunku Drezna na Pirnę i tam kierować się na parkingi Bastei lub do miejscowości Rathen od północy. Odległość około 200 km od Bolesławca.
Jak wspomniałem wyżej wybieramy drogę przez Hohnstein, (gzie znajduje się piękny zamek o tej samej nazwie) który planujemy zwiedzić w drodze powrotnej.
Około godziny 10.30 dojeżdżamy na miejsce.
500 m. przed Kurortem Rathen, (dalej się nie da ponieważ stoi zakaz ruchu nie dotyczy tylko mieszkańców, gości hotelowych i pracowników) samochód można zostawić na leśnym niewielkim parkingu płatnym bodajże 3,5 € chyba za 3 godziny, ale pewny nie jestem z racji, że posiadamy tylko banknoty 20 € (a ten parkomat nie przyjmował banknotów ) zostawiamy wehikuł 100 m bliżej na niezbyt zatłoczonym poboczu. Auto zamknięte plecak na plecach – ruszamy. Znaki informują nas, że właśnie przekraczamy granicę parku narodowego i należy zachować porządek i ciszę (choć ja uważam takie moje i tylko moje subiektywne odczucie, że akurat z tą ciszą to ten kraj sobie chyba nie radzi i nie chodzi mi tu o ciszę poranna, poobiednią i nocną z którą poradzili sobie doskonale, ale tę w miejscach takich jak to – nie słychać nigdy nikogo innego tylko Niemca z tym jego odrażającym, zaciskającym pięści „twardym” HA, HA, HA , HA, HA, HA, HA, jak by nie można było po prostu hi, hi, hi.)

W oparciu o dość sporych rozmiarów tablicę informacyjną wraz z planem regionu
podejmujemy decyzję co do wyboru drogi jaką dotrzemy do interesującego nas miejsca, a mianowicie Bastei.



Z planu wynika iż dotrzeć tam można na trzy sposoby drogą asfaltową lub szlakiem leśnym w dół do Kurortu Rathen i dalej stromo pod górę (szlakiem czerwonym lub zielonym) do głównego pkt. zwiedzania lub od razu od tejże tablicy szlakiem delikatnie w prawo poprzez szczyty i doliny przez jeziorko Amselsee (sztuczne jeziorko stworzone przez człowieka po którym można popływać rekreacyjnie w łódeczce) .

My z racji braku czasu i dość napiętego planu postanawiamy przejść szlakiem leśnym – dalej centrum Kurortu Rathen potem w prawo do Bastei w okolice jeziorka Amselsee –
czas ze zrobieniem zdjęć, podziwianiem widoków (odstaniem w nie małej kolejce i wykupieniem za 1€/os. krótkiego szlaku po mostkach ze zwiedzeniem pozostałości twierdzy obronnej Bastei), krótkim posiłku bo przecież byłbym chory gdym nie zjadł ichniejszego bratwursta 2€ (uwielbiam podobnie jak sok z trzciny cukrowej w Egipcie), piwo 1,5€ i kawa 1,0€, krótkiej toalecie i dotarciem z powrotem do auta zajęło nam około 4 godzin.

Schemat cysterny (studni) i zasady odzyskiwania wody zdatnej do picia znajdującej się w pozostałościach po twierdzy z przed kilku dekad.



Makieta przedstawiająca twierdzę z latach świetności.



















Zbliża się dużymi krokami godzina 15, a gdzie reszta „planu” Boże ratuj dodaj trochę czasu. Zawijamy się szybciorem w okolice największej i nigdy nie zdobytej twierdzy w Europie.
Bardzo dużo remontów po tej stronie Łaby słabo oznakowane możliwości objazdów albo po prostu ja ich nie widziałem powodują pewne rozdrażnienie, ale w raz z naszą mobilną blondyną o metalicznym głosie „… jak tylko nadarzy się okazja kręć ostro w prawo …” radzimy sobie doskonale łamiąc przy tym co prawda dużo jak nie bardzo dużo przepisów ruchu drogowego. Docieramy w końcu do malowniczego, sugestywnego, monumentalnego, majestatycznego widocznego już ze szczytów Bastei zamczyska o równie wzniosłej nazwie co i sam jego widok Königstein.
Naprawdę Ci co pisali nie przesadzali zapiera dech w piersiach już nawet na początku gdy tylko podjeżdżasz pod nią.
Samochód zostawiamy na pięknym podziemno - naziemnym parkingu za 1,5 € za godzinę cały dzień bodajże 6 €. W budynku parkingu na parterze znajdują się toalety pkt. Informacyjny (można zaopatrzyć się w ulotki w j. Polskim - free a bardziej okazałe przewodniki za opłatą.) sklepik i bar z hotdogami i lodami. Troszeczkę wyżej około 20 m. przez drogę w drewnianych budkach (taki swojski klimacik ) można zjeść kiełbaski z grilla, pajdę ze smalcem kupić jakąś pamiątkę, wyżej hotel restauracja, w której zatrzymujemy się na kawę 3,20 € za sztukę, ale za to widok piękny.
Czytamy ulotki, przygotowany wcześniej przeze mnie przewodnik i ustalamy jak się poruszamy.
Zwiedzanie zaczynamy od wjazdu szklaną windą i już na samym początku „rtęć cieknie po kolanach” o wrażeniach trudno pisać, a że jest to nowoczesna winda to i żołądek podchodzi do góry (wrażenia nie zapomniane).
Bilet na zwiedzanie całości twierdzy z wjechaniem ów windą to koszt 6€ plus jak chcesz mobilny przewodnik w języku polskim, który bardzo polecam 2,5€, (za przewodnik płacisz i odbierasz go w pkt. Informacyjnym na dziedzińcu Twierdzy, a nie w kasie na dole). Zaznaczyłem ten pkt. na planie zwiedzania czerwonym kółkiem.

Tekst alternatywny


kilka zdjęć











... ...





Z miłą chęcią zaprosił bym na obchód po twierdzy, ale naprawdę polecam zwiedzenia go osobiście wrażenia niezapomniane.
Mogę zaznaczyć tylko, że jest tam boczna wieża przebudowana przez naszego króla na barokowy pawilon, w którym na górnym piętrze zorganizował salę lustrzaną z okrągłym stołem, którego środek podczas przyjęć chowany był automatycznie piętro niżej gdzie znajdowała się kuchnia i gdy niczego nie świadomi goście zasiadali do stołu - z ziemi wyrastał im suto zastawiony stół z kulinarnymi niespodziankami. (ach królewskie życie).
Obecnie Sala Bankietowa jest używana między innymi jako Urząd Stanu Cywilnego.
I tak nastała godzina 18.15 proszeni do wyjścia zniesmaczeni, zostawiamy Twierdzę Königstein, a gdzie czas by zwiedzić Stolpen (zamek w którym przez 49 lat August II więził swą metresę hrabinę Annę Konstancję Cosel, matkę czwórki swoich dzieci jedno zmarło przy porodzie.) gdzie zostawiony na później bajecznie położony Hohnstein, a o Miśni już naprawdę nic nie wspomnę. Po stokroć obiecuję, że tam wrócimy tym razem na dużej.




Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Ostatnie Artykuły
Sycylijsie doznania ...
Przygoda z Toskanią ...
Południowe inspiracje
Rumunia - Bułgaria -...
Szwajcaria Saksońska...

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie | fashionideas.icu